Mózg w komunikacji cz. 3 – system myślenia wolnego

System wolny to drugi system operacyjny w naszym mózgu. Wykorzystuje on zarówno elementy systemu szybkiego (ciało migdałowate i hipokamp), jak i korę nową. W korze nowej zachodzą skomplikowane procesy myślenia logicznego i analitycznego, do których potrzebna jest ogromna (w skali organizmu człowieka) ilość energii. Wynika to z faktu że  w korze nowej nie zachodzą procesy automatyczne tylko pojedyncze manualne procesy przetwarzania danych. W ich przetwarzaniu bierze udział zarówno kora nowa jak i pamięć krótkotrwała (ta, która może zapisać max 7 porcji informacji).

Myślenie jest trudne i boli.

To prawdziwe stwierdzenie, a trudność w myśleniu kryje się w konstrukcji naszego mózgu. W mechanizmach zabezpieczających nasz organizm przed „zbędną” utratą energii. Zbędną z pozycji ciała migdałowatego, a nie naszych, logicznych potrzeb.

Energochłonność kory nowej jest problematyczna dla ciała migdałowatego, którego zadaniem jest zachowanie zasobów organizmu w nienaruszonym stanie, a wydatkować energię tylko w ostateczności (trochę na wypadek wojny). Z tego powodu ciało migdałowate robi absolutnie wszystko (przekonuje nas poprzez odczucia), aby minimalizować wykorzystanie mocy obliczeniowej kory nowej.

Każdy człowiek ma w różnym stopniu rozwinięte ciało migdałowate i jego wpływ jest różny w zakresie mocy  ale zawsze jest i zasada działania zawsze jest taka sama.

Prokrastynacja, lenistwo, niechęć do przedmiotów ścisłych, opór psychologiczny, pytania: „po co?”, „muszę?”, „dzisiaj?”, przesuwanie działań na inny termin  – to naturalne efekty działania ciała migdałowatego, które broni się przed zużyciem energii i niezaangażowania się w jakieś działanie. Ważne jest to, żeby wiedzieć, że ciało migdałowate zadaje to pytanie nam poprzez dialog wewnętrzny – a dopiero my, kiedy czujemy, że w sumie ma racje to zadajemy to pytanie na głos i uznajemy to zdanie za swoje ? (nie mając żadnej logicznej podstawy).

W tym miejscu wspomnę o silnej  woli. Siła woli mówi nam o tym , jak bardzo panujemy nad swoimi automatycznymi odruchami – przede wszystkim tymi złymi ale nie tylko. Silna wola to świadome przeciwstawianie się działaniom ciała migdałowatego. Stawianie oporu przed odczuciami zapaliłbym, zjadłbym, napiłbym się i innym, dzięki którym czujemy się dobrze, odprężeni, fajni… albo wręcz odwrotnie, kiedy ciało migdałowate mówi, a nawet krzyczy UCIEKAJ – zachowanie spokoju i jasna ocena sytuacji.

Każdy człowiek może mieć super silną wolę, ale  nie każdy chce, bo poczucie przyjemności, spokoju, błogości płynące z nieużywania kory nowej jest bardzo duże. A ilość energii czasu potrzebnego do skutecznego przeciwstawienia się jest przedstawiana przez ciało migdałowate jako bardzo, BARDZO duża.

Zasada działania systemu wolnego.

Podejmowanie decyzji w oparciu o system wolny:

Systemy wolny i szybki opisał Daniel Kahneman w książce „Pułapki myślenia”, ale jego opis należy pogłębić, studiując badania Antonio Damasio – portugalski profesor neurobiologii behawioralnej.

Badania Antonio Damasio pokazały, że emocje są nieodzownym składnikiem podejmowania prawidłowych decyzji. Z obserwacji Damasio wynika, że osoby z uszkodzonym ośrodkiem emocji (ciało migdałowate) bardzo logicznie potrafiły uargumentować co w różnych sytuacjach należy zrobić, co jest postępowaniem prawidłowym, a co błędnym, ale brakowało im jakiegoś składnika, który pozwoliłby im podjąć prawidłową decyzję. Osoby te podejmowały decyzje nieracjonalne, chaotyczne i w większości błędnie co doprowadzało do ich upadku społecznego, finansowego, rodzinnego i osobistego. Można by rzec, że doprowadzało to do ich zezwierzęcenia. Tym składnikiem, jak ujawnił poprzez swoje badania Damasio było emocjonalne uwiarygodnienie decyzji. Dziś można by użyć porównania do „intuicji”, która jest nam niezbędna do podejmowania decyzji prawidłowych dla naszego życia.

Bo nie każda logicznie poprawna decyzja jest prawidłowa dla nas. I nie jest dla nas dobra.

Mój wniosek po zapoznaniu się z książkami Kahnemana i Damasio jest być może kontrowersyjny, bo kwestionuje człowieka jako głównie logiczną istotę, stawiając emocje ponad logikę:

Do podejmowania prawidłowych decyzji nie jest nam potrzebne myślenie lecz odczucie poprawności decyzji.

Nasz mózg upraszcza proces decyzyjny do:
Podjąć decyzję na podstawie odczuć i potem uzasadnić ją w miarę logicznie.

Stwierdzenie, że najpierw musimy się zastanowić, żeby podjąć decyzję jest nieprawidłowe – my już podjęliśmy decyzję, ale potrzebujemy czasu na wyjaśnienie sobie, a później światu dlaczego taka decyzja została podjęta.

Działa to w następujący sposób:

  1. Mózg odbiera impuls zewnętrzny i przetwarza go klasycznie:

Ciało migdałowate wysyła zapytanie do hipokampu. Hipokamp porównuje impuls za podobnymi sytuacjami w swoim zbiorze. Znajduje podobny. Hipokamp przesyła do ciała migdałowatego proponowane działanie (tak/nie/ucieczka/atak/nie robić nic).

Ciało migdałowate podejmuje decyzje.

I dopiero po podjęciu decyzji, aby uchronić zasoby energetyczne wysyła prostą komendę  do kory mózgowej:

Znajdź w miarę logiczne wytłumaczenie mojej decyzji.

Kora nowa, grzecznie znajduje odpowiednie wyjaśnienie w tonie emocjonalnym, dopasowanym do emocji, które przesłał do ciała migdałowatego hipokamp. Czyli potwierdzające decyzje.
Jeżeli decyzja będzie na „nie” – to takie argumenty stworzy kora nowa.
Jeżeli decyzja będzie na „tak” – to wspierające tę decyzję argumenty stworzy kora nowa.

Dla kory nowej nie ma znaczenia jaka jest decyzja.

Dla każdej decyzji znajdzie świetnie wyglądające argumenty, które na pierwszy rzut oka, ucha będą w miarę logiczne i będą wyjaśniać podjętą decyzje. Mówiąc krótko nieważne jaką decyzję podejmujemy – kora nowa znajdzie nam odpowiednie argumenty. Odpowiednie dla nas. Bo to my musimy czuć się przekonani do tej decyzji. Czyli sami produkujemy sobie argumenty do podjętej decyzji.

W tym momencie ciało migdałowate po raz drugi podejmuje decyzje – czy dobrze czuje się z tą argumentacją (potwierdzenie emocjonalne), czy argumentacja wydaje się być spójna. Nie musi być kompletna, ale musi być spójna. Jeżeli tak to akceptuje wyjaśnienie i takie będzie prezentować w przypadku pytań albo obiekcji.

Zapamiętaj decyzja była w 100% emocjonalna a logiczne jest już tylko jej wyjaśnienie.

Ten proces to racjonalizacja.

Potem następuje już tylko reakcja dopasowana do decyzji i ze spokojem jesteśmy przygotowani na pytania albo obiekcje :).

Cały proces prezentuje się następująco:

Zamknij oczy i przypomnij sobie:

Jak postawiono cię w niewygodnej sytuacji, kiedy ktoś ci bardzo logicznie tłumaczył jakąś sprawę albo przekonywał do swojej racji, ale ty „nie czułeś/czułaś”, aby to było właściwe postępowanie i mimo logicznych argumentów nie przekonała cię ta osoba do zmiany zdania. Co więcej im więcej logicznych argumentów miał twój rozmówca, tym bardziej irytowało cię to, czego on nie rozumie w tej sytuacji. Że twoja decyzja jest dobra i ma mocne podstawy logiczne.

Irytacja też jest emocją i zarządza nią ciało migdałowate ?.

Innym, dobrym przykładem tego mechanizmu to przyjemność wynikająca z zakupów:
W moim przypadku uwielbiam mieć nowy telefon. Zawsze, kiedy spodoba mi się jakiś nowy model telefonu – sam sobie tłumaczę, że go nie potrzebuje, że ma dokładnie takie same funkcje jak mój obecny aparat. Że nie wniesie do mojego życia żadnej nowej funkcji, aplikacji, generalnie nic.

I zawsze, ale to zawsze przegrywam, bo „czuje”, że z tym nowym będę się lepiej czuł. 
Ostatnio już nawet nie walczę – po co – w końcu znam ostateczny wynik – chęć posiadania wygra z logiką użytkowania.

Ja mam tak z telefonami, niektórzy mają tak z książkami, ubraniami, samochodami. Każdy ma w życiu jakiś obszar, w którym nie ma tak mocnego argumentu logicznego, aby logika wygrała z odczuciami.

Krzysztof Brzewski

Powyższe stwierdzenie jest złudne i nie prawdziwe, bo tak naprawdę wszyscy w każdym obszarze ulegamy emocjom, i to one mówią nam co robić i jako postępować.  Przeciwdziałanie im jest możliwe, ale bardzo trudne.

Drugim zadaniem systemu wolnego jest przygotowywanie paczek informacji do wykorzystania w przyszłości czyli nauka hipokampu automatyzacji działania.

I teraz fakt – im bardziej suche (nieemocjonalne) dane, tym trudniej jest nam się ich nauczyć.

Wynika to z tego, że elementy bez nasycenia emocjonalnego nie oddziaływają na ciało migdałowate tylko na korę nową, która musi wielokrotnie powtarzać tę samą informację w kółko, aby ją zautomatyzować i przekazać do hipokampu.

Dobry przykład to tabliczka mnożenia – której trzeba się było po prostu nauczyć, ćwicząc, ćwicząc, ćwicząc – a czym jest ćwiczenie? Nieustannym powtarzaniem w kółko. Przez co wynik zapisany został w hipokampie.
Dziś, kiedy mamy już zautomatyzowaną tabliczkę mnożenia łatwo możemy wyciągnąć z hipokampu wynik – ale, dlatego że jest on w hipokampie w formie automatycznej i nie musi przechodzić przez manualne procesy kory nowej. Dzisiaj ciało migdałowate, dostając impuls 7×2 sprawdza w hipokampie czy jest tam coś podobnego i otrzymuje odpowiedź 14 i koniec.

Proste automatyczne rozwiązanie.

Dużo łatwiej uczymy się poprzez doświadczenie – bo w doświadczeniu są emocje, jest kontekst, może nawet jest historia, a historie lubimy najbardziej. A to, dlatego że w historiach jest bardzo dużo emocjonalnych nasyceń, które sprawiają nam przyjemność i opierają się na drobnych elementach, z których każdy zapisany jest już w hipokampie jako osobny element. 

Hipokamp, dekodując je nie musi sięgać do wartości logicznych słów, czy sytuacji tylko sięga do nasycenia emocjonalnego co znacząco ułatwia ciału migdałowatemu podejmować decyzje.

Podobnie jest z nauką – hipokamp nie  musi zapisywać wartości logicznych, naszych doświadczeń skupia się bardziej na odczuciach emocjonalnych. I je zapamiętuje najlepiej.  Dlatego po latach bardziej pamiętamy odczucia co do sytuacji, a nie same sytuacje. Często też na tym etapie dochodzi do przekłamania i pamiętamy historie zupełnie inaczej, niż były faktycznie. Jest to spowodowane tym, że składniki historii wywołują inne emocje u nas dziś, niż wtedy, kiedy historia była świeża i miała odnośniki logiczne.

Dlatego też pamiętamy rzeczy inaczej, niż inni, bo w hipokampie mamy przypisane swoje emocje do faktów a inni swoje.

Tworzenie doświadczeń

Wyobraź sobie jesteś w parku i  pierwszy raz widzisz coś bardzo ładnego, kolorowego. Jest to dla Ciebie całkowicie nowe zjawisko. W czasie, kiedy byliśmy dziećmi (do 2 roku życia) najważniejszym narządem poznawczym była dla nas buzia – smak, konsystencja, temperatura. Buzią poznawaliśmy wszystko, co w zasięgu naszych rąk. Dlatego pierwsze co byśmy uczynili jako dzieci to wpakowalibyśmy sobie to coś do buzi.

Ale już nie jesteśmy, dlatego najpierw to dokładnie obejrzymy i przygotujemy paczkę informacji o tym zjawisku. Widzisz jej kolor, kształt, czujesz zapach, słyszysz śpiew ptaków i brzęk owadów. Na skórze czujesz ciepło słońca. Generalnie przyjemnie.

Twój hipokamp zaczyna zapisywać te doświadczenia.
Kolor, zapach, temperatura, słońce, dźwięki zapisane są w hipokampie jako przyjemne.

Te elementy tworzą kontekst dla poznania tego czegoś. W tej sytuacji, to coś wydaje się być pozytywne. Szansa na to, że zostanie zapisana w hipokampie jako coś miłego jest wysoka, ale niepewna.

Ostateczny kształt emocji, które zostaną powiązane z z tym czymś zależą od tego na czym się skupi nasz mózg i jakie podejmiemy kroki. Jeżeli mózg skupi się na pięknie, zapachu, kształcie i kolorze które niewątpliwie są wspaniałe to tak to coś zostanie zapisane jako wspaniałe zjawisko uruchamiające pozytywne emocje. Jeżeli, jednak wygra w nas pokusa posiadania  i  bez zastanowienia chwycimy to coś, aby je zerwać prawdopodobnie kolce wbiją się boleśnie w naszą dłoń i czar pryśnie. Nasz mózg z automatu przypisze temu czemuś znacznik  – NIEBEZPIECZEŃSTWO i w przyszłości takie informacje będzie dostarczał do ciała migdałowatego.

Na koniec najmniej istotna informacja to jak to się nazywa – dziś nazywamy, to różą – ale ten fakt jest istotny po poznaniu nie przed :).

 Z tego krótkiego przykładu płynie następująca nauka – rzeczy są jakie są – ale to nasze doświadczenia sprawiają, że oceniamy je w jakiś konkretny sposób.

Czy coś jest bezpieczne, czy nie, zależy od naszego zachowania wobec świata, a nie wynika z natury tego świata.

No tak i co dalej?

Dalej następuje wzmacnianie naszych odczuć.

Osoby bardziej emocjonalne to takie, których ciało migdałowate jest bardzo mocne i intensywnie wpływa na ich zachowanie będą łatwo pogłębiać swoje odczucia emocjonalne wobec zjawisk (zarówno pozytywne jak i negatywne).  Osoby takie nie będą potrzebowały konfrontacji logicznej, bo ich ciało migdałowate będzie mówić – PO CO?! Doskonale wiemy, co czujemy wobec róży. A kora nowa zostanie wykorzystana tylko do racjonalizacji uczuć. Jeżeli to negatywne to: np. niepewność, podejrzliwość. Kwiat, który kłuje to niefajny kwiat, dają go faceci, którzy coś przeskrobali, to takie pospolite. Jeżeli zaś pozytywne to: np. piękno, ulubiony zapach, miłość, bezpieczeństwo Ostatnio ktoś bliski pomyślał o mnie, pamiętał o moim święcie i dał mi bukiet pięknych róż.

A osoby o mniejszym wpływie ciała migdałowatego będą miały szanse zmienić swoje postrzeganie elementów świata.

Mówi się, że do zmiany przekonań potrzeba 7 lat lub traumatycznego doznania – nie wiem, czy samo twierdzenie jest prawdziwe, ale na pewno mechanizm w nim zawarty działa. Bo, traumatyczne przeżycie wpływa bezpośrednio na ciało migdałowate – powoduje bardzo wysokie negatywne emocje i jest w stanie przeprogramować hipokamp pod wpływem tych emocji, czyli doprowadzić do zmiany postrzegania danego zjawiska.
Np. osoba niewierząca pod wpływem wypadku samochodowego, w którym giną ludzie, a ona przeżywa może poczuć w tej sytuacji wsparcie nieopisanej siły  i zacząć gorliwie wierzyć w siłę wyższą.

Z drugiej strony samodzielna praca nad sobą, nad swoimi przekonaniami jest dużo bardziej czasochłonna – czy trwa 7 lat? – to możliwe, ale niekoniecznie.

Zależy od samego przekonania, jego głębokości i naszej chęci jego zmiany. I świadomego podejścia.
Na pewno trzeba wiedzieć, że przekonania można zmienić i zaakceptować fakt, że to, co „wiemy” to tylko nasze wyobrażenie tej wiedzy, a nie jej stan faktyczny.

Podsumowując – przekonania można zmieniać.

Wymaga to pracy, użycia kory nowej, która dostarczy nam argumentów logicznych, spojrzenia z zewnątrz, dużo wewnętrznych przemyśleń i chęci do ryzyka.

Ale nie tylko jest to możliwe, ale i super przyjemne.

No i na koniec, jak to jest, że mamy tę korę nową, ale w większości jej nie używamy?

Tak to jest i dotyczy to wszystkich sytuacji, gdzie szybkość podjęcia decyzji jest ważne, a proces logiczny wydaje się zbyt energochłonny od prostego powiedzenia tak lub nie.

Są też inne sytuacje, gdzie śmiało możemy używać kory nowej praktycznie bez ograniczeń – są to stany, gdzie nasze emocje są wyciszone. I jest to możliwe w wyniku ćwiczeń umysłu tak aby pracował właśnie z użyciem kory nowej. Jest to umiejętność, którą trzeba trenować.
Po pierwsze wyciszanie emocji, bo kiedy one są rozbuchane to dostęp do samej kory nowej zostaje odcięty,
a po drugie ćwiczenie kory nowej, aby pracować z nią coraz dłużej i intensywniej.

Krótko mówiąc kora nowa jest jak każdy organ nieużywany zanika, a systematycznie ćwiczony daje coraz wspanialsze efekty.